
Wiadomo, że grzyby rosną po deszczu ale to chyba za wcześnie na takie okazy. Pomyślałem - smardz i zabrałem go na obiad.Szybko jednak zorientowałem się, że jest on niejadalny. Przekonały mnie w tym nie jego czerwony kapelusz w białe plamki ale oczy.
Tak czy inaczej wybrałem się na ten obiad. Musiałem zadowolić się jednak leśną zapiekanką - bez grzybów!
Tymczasem, borem, lasem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz